Powiat częstochowski
Zmieni się wejście do siedziby starostwa. Pomóż urzędnikom wybrać projekt
Władze powiatu planują modernizację wejścia do budynku, w którym na co dzień urzędują. Inwestycja wykonana zostanie w przyszłym roku, ale już teraz można wziąć udział w internetowej sondzie i wytypować jedną z opcji, która zostanie zrealizowana.
Pracownia odpowiedzialna za przygotowanie projektu liftingu budynku przy ulicy Sobieskiego zaproponowała trzy rozwiązania. O ile dwa z nich nie odbiegają znacząco architektonicznie od stanu istniejącego obecnie, to trzecia opcja (na zdjęciu) przedstawia zupełnie nowe spojrzenie.
I trudno się tym samym dziwić, że właśnie ta koncepcja prowadzi w specjalnej internetowej sondzie, którą pracownicy starostwa uruchomili chcąc poznać opinie interesantów. Udział w badaniu mogą wziąć wszyscy zainteresowani. Wystarczy wejść tutaj i wyrazić swoje preferencje.
Kamienica Polska
Legenda himalaizmu w Kamienicy Polskiej. Krzysztof Wielicki spotkał się z młodzieżą liceum
W Liceum Ogólnokształcącym w Kamienicy Polskiej odbyło się spotkanie z Krzysztofem Wielickim. To jeden z najwybitniejszych polskich himalaistów, zdobywca wszystkich ośmiotysięczników. Wydarzenie zgromadziło uczniów oraz mieszkańców zainteresowanych tematyką gór i sportów wysokogórskich.
Podczas spotkania gość opowiadał o swoich wyprawach na najwyższe szczyty świata, dzieląc się doświadczeniami związanymi z ekstremalnymi warunkami, ryzykiem oraz koniecznością podejmowania trudnych decyzji. Uczestnicy mieli okazję poznać kulisy himalaizmu, a także usłyszeć o znaczeniu determinacji, konsekwencji i pasji w realizacji ambitnych celów.
W wydarzeniu uczestniczyła również dyrektor lokalnej biblioteki, która przypomniała, że w zbiorach miejscowej placówki dostępne są książki autorstwa Krzysztofa Wielickiego, w tym „Piekło mnie nie chciało” oraz „Solo. Moje samotne wspinaczki”.
– Publikacje te przybliżają zarówno sportową drogę himalaisty, jak i jego osobiste refleksje związane z działalnością w górach wysokich – zachęcała młodzież do zapoznania się z nimi.
Spotkanie miało nie tylko wymiar edukacyjny, ale również inspiracyjny. Dla młodzieży była to okazja do bezpośredniego kontaktu z osobą, która osiągnęła sukces na światową skalę, a jednocześnie podkreśla znaczenie wytrwałości i odpowiedzialności w dążeniu do celu.
Organizatorzy wydarzenia podkreślają, że tego typu inicjatywy stanowią ważny element kształtowania postaw młodych ludzi i rozwijania ich zainteresowań. Zachęcają również mieszkańców do korzystania z oferty biblioteki i sięgania po literaturę górską, która pozwala lepiej zrozumieć specyfikę himalaizmu.

Rędziny
Eryk Łęgowik: Inwestycje drogowe bardzo często wymagają współdziałania różnych szczebli samorządu
Nie buduje dróg, nie podpisuje umów, nie zarządza inwestycjami – a jednak może zdecydować, czy powstaną. O kulisach samorządowej „kuchni”, walce o miliony na lokalną infrastrukturę i realnym wpływie radnego powiatowego na rozwój gmin rozmawiamy z Erykiem Łęgowikiem.
Jaką rolę w realizacji inwestycji drogowych, prowadzonych przez powiat, odgrywa radny tego szczebla samorządowego?
Rola radnego powiatowego nie polega na bezpośrednim zarządzaniu inwestycjami, tylko na ich inicjowaniu, wspieraniu i pilnowaniu na poziomie decyzyjnym. W przypadku choćby modernizacji ulicy Szkolnej w Rędzinach i ulicy Ołowianki w Jaskrowie zabiegałem o to zadanie, zgłaszałem je jako priorytetowe i konsekwentnie monitorowałem ich przebieg. Finalnie, to efekt współpracy wielu osób i instytucji, ale ważne jest, żeby ktoś te potrzeby artykułował i doprowadzał do ich realizacji na poziomie powiatu.
Czyli skuteczność radnego mierzy się nie tym, co robi, ale tym, co potrafi wywalczyć?
Dokładnie tak. Radny nie jest wykonawcą, ale ma realny wpływ na kierunki wydatkowania środków i decyzje inwestycyjne. To często praca mniej widoczna – rozmowy, wnioski, przekonywanie, budowanie poparcia w radzie i zarządzie powiatu. Efektem tej pracy są konkretne inwestycje, które później mieszkańcy widzą już jako gotowe drogi czy chodniki.
Jednym z ważniejszych tematów jest przebudowa ulicy Kościuszki w Rędzinach. Na ile radny może dziś realnie przyspieszyć taką inwestycję?
Najważniejsze to doprowadzić do zabezpieczenia środków i wpisania zadania do planów finansowych. I to się udało, bo w wieloletniej prognozie finansowej mamy 4,6 mln zł na ten cel. Teraz kluczowe jest dopilnowanie, żeby inwestycja była konsekwentnie realizowana – od dokumentacji po wykonanie. Radny nie podejmuje decyzji samodzielnie, ale może skutecznie zabiegać o tempo i priorytet dla danego zadania.
Dużo mówi się o skrzyżowaniu w Kościelcu. Mieszkańcy mają poczucie, że temat stoi w miejscu. Z czego to wynika?
To jest inwestycja bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać. W tym przypadku kluczową rolę odgrywa przygotowanie dokumentacji projektowej, co leży po stronie gminy. Jako radny powiatowy mogę wspierać ten proces, zabiegać o późniejszą realizację po stronie powiatu, ale nie zastąpię działań formalnych, które muszą zostać wykonane wcześniej. Rozumiem oczekiwania mieszkańców, ale tu obowiązuje określona ścieżka. Bez projektu nie ma inwestycji.
Czyli bez współpracy gminy i powiatu takie zadania nie mają szans powodzenia?
Tak. Inwestycje drogowe bardzo często wymagają współdziałania różnych szczebli samorządu. Dlatego tak ważne jest, żeby była dobra komunikacja i wspólne ustalanie priorytetów. W przypadku Rędzin w ostatnim czasie udało się wypracować bardziej spójne podejście i to widać w efektach. Podobnie w Mstowie – tam również współpraca układa się konstruktywnie.
Z kolei chodnik przy ulicy Stalowej to przykład mniejszej inwestycji, ale bardzo ważnej dla mieszkańców. Jak wygląda cały proces towarzyszący realizacji takiego zadania?
Najczęściej zaczyna się od sygnałów od mieszkańców. I to był właśnie taki przypadek. Następnie radny zgłasza temat, zabiega o jego ujęcie w planach i budżecie powiatu. To nie zawsze dzieje się od razu, bo konkurencja o środki jest duża, ale konsekwencja w działaniu przynosi efekty. W tym przypadku mamy już konkretną deklarację realizacji w bieżącym roku we współpracy z Gminą Rędziny.
Często podkreśla pan, że dużo rozmawia z mieszkańcami. Na ile te głosy realnie przekładają się na późniejsze decyzje, jakie podejmują urzędnicy z powiatu?
Dla mnie to podstawowe źródło informacji. Radny nie powinien działać w oderwaniu od mieszkańców. Oczywiście nie każdy postulat da się zrealizować od razu, ale wiele inwestycji zaczyna się właśnie od takich sygnałów z terenu. Moim zadaniem jest je uporządkować, przedstawić w powiecie i zabiegać o ich realizację.

Nierzadko pojawia się zarzut, że radni obiecują więcej, niż mogą. Gdzie są realne granice wpływu radnego powiatowego?
Granice są jasno określone. Radny nie podejmuje decyzji jednoosobowo i nie zarządza inwestycjami, ale to nie znaczy, że jego rola jest symboliczna. Skuteczny samorządowiec potrafi budować poparcie, przekonywać do swoich racji i konsekwentnie wracać do ważnych tematów. Kluczowe jest też uczciwe komunikowanie mieszkańcom, co jest możliwe, a co wymaga czasu lub współpracy innych instytucji.
Co dziś jest największym wyzwaniem w pracy radnego powiatowego?
Z jednej strony rosnące oczekiwania mieszkańców, z drugiej – ograniczone środki i konieczność wyboru priorytetów. Każda gmina ma swoje potrzeby i nie da się wszystkiego zrobić jednocześnie. Dlatego tak ważne jest wyważenie decyzji i konsekwencja w działaniu.
Na zakończenie. Co chciałby pan przekazać mieszkańcom, których pan reprezentuje w radzie?
Przede wszystkim podziękować za zaufanie i wszystkie rozmowy. Również te niekiedy trudne. Staram się być dostępny i reagować na zgłaszane problemy. Moją rolą jest reprezentowanie mieszkańców w powiecie i zabieganie o ich sprawy. I to właśnie traktuję jako zobowiązanie, które wymaga systematycznej pracy, a nie jednorazowych deklaracji.
Kłomnice
Wicemistrzostwo dla gminy Kłomnice. Finał futsalowej ligi trzymał w napięciu do końca
Reprezentacja gminy zajęła drugie miejsce w XXXI edycji Ligi Futsalu o Puchar Prezydenta Miasta Częstochowy. Finałowe spotkanie dostarczyło kibicom wielu emocji i stało na wysokim poziomie sportowym.
Drużyna z Kłomnic zmierzyła się w decydującym meczu z zespołem Ak-Bud „Bo Warto”. Od pierwszego gwizdka spotkanie toczyło się w szybkim tempie, a obie drużyny postawiły na ofensywną grę. Jak relacjonują organizatorzy, nie brakowało dynamicznych akcji, celnych strzałów oraz skutecznych interwencji bramkarzy.
Finał okazał się wyrównanym widowiskiem, pełnym zwrotów akcji. Zespół z gminy Kłomnice zaprezentował determinację i konsekwencję w grze, skutecznie rywalizując z bardziej doświadczonym przeciwnikiem. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 4:6, a tytuł mistrzowski trafił do drużyny Ak-Bud „Bo Warto”.
Drugie miejsce w rozgrywkach jest jednak znaczącym osiągnięciem. Przez cały turniej drużyna z Kłomnic prezentowała stabilną formę, dobre przygotowanie fizyczne oraz przemyślaną taktykę, co pozwoliło jej dotrzeć do finału i rywalizować na równym poziomie z najlepszymi zespołami.

Na wyróżnienie zasłużyli również zawodnicy indywidualnie. Marcel Mielczarek został uznany najlepszym bramkarzem turnieju, a tytuł MVP całych rozgrywek otrzymał Michał Komorowski, którego postawa miała istotny wpływ na wyniki drużyny.
Podziękowania skierowano do trenera Andrzeja Franca za przygotowanie zespołu oraz do wszystkich zawodników i osób zaangażowanych w funkcjonowanie drużyny.
– Gratuluję całej naszej drużynie znakomitego wyniku oraz sportowej postawy. Ten sukces pokazuje, że lokalna piłka halowa stoi na bardzo wysokim poziomie – podkreślił wójt Piotr Juszczyk.
Kłomnice
Nocny wybuch w Rzerzęczycach. 68-latek poparzony, dom częściowo zniszczony
Spokojną noc w Rzerzęczycach przerwał nagły wybuch, który postawił na nogi wszystkie służby ratunkowe. Do zdarzenia doszło wczoraj po godz. 23.00 w jednym z domów jednorodzinnych przy ulicy Wolności. W jego wyniku poważnie ucierpiał 68-letni mieszkaniec, który z poparzeniami trafił do szpitala.
Pierwsze zgłoszenia mówiły o pożarze, jednak szybko okazało się, że przyczyną zdarzenia mógł być wybuch gazu z butli znajdującej się w mieszkaniu zajmowanym przez poszkodowanego. Siła eksplozji była na tyle duża, że budynek został częściowo zniszczony.
Na miejsce natychmiast skierowano liczne służby. W działaniach uczestniczyli strażacy z Rzerzęczyc, Kłomnic, a także jednostki z Nieznanic i Chorzenic-Witkowic. Wsparcia udzieliły ponadto zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Częstochowy. Na miejscu pracował również zespół ratownictwa medycznego, policja oraz pogotowie energetyczne.
Akcja trwała kilka godzin. Teren został zabezpieczony, a służby krok po kroku sprawdzały miejsce zdarzenia, by wykluczyć dalsze zagrożenie.
Dziś śledczy z Komisariatu Policji w Kłomnicach próbują odtworzyć dokładny przebieg zdarzeń i ustalić, co doprowadziło do wybuchu.
Lelów
Krok w stronę oszczędności i ekologii. Remizy zyskają instalacje fotowoltaiczne
Gmina Lelów znalazła się w gronie beneficjentów programu „Eko Remiza”, w ramach którego wspierane są inwestycje poprawiające efektywność energetyczną budynków ochotniczych straży pożarnych. Uroczyste podpisanie umów odbyło się pod koniec marca w Centralnym Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach, gdzie przedstawiciele samorządów i jednostek z województwa odebrali wsparcie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
W imieniu tutejszego samorządu umowę podpisali wójt Renata Samek oraz skarbnik Edyta Dziura. Dokument dotyczy realizacji zadania polegającego na montażu instalacji fotowoltaicznej na budynku remizy OSP Lelów II Zbyczyce. Wartość inwestycji to niemal 42 tys. zł, z czego ponad 25 tys. zł stanowi dotacja, a pozostała kwota pokryta zostanie preferencyjną pożyczką z Funduszu.
To jednak nie koniec planów. Jak informują miejscowi urzędnicy, gmina złożyła również wniosek dotyczący kolejnej jednostki – OSP Podlesie. Projekt obejmuje montaż instalacji fotowoltaicznej wraz z systemem grzewczym. Wniosek uzyskał już pozytywną opinię zarządu Funduszu, a procedura przetargowa została zakończona. Teraz samorząd czeka na podpisanie umowy i rozpoczęcie realizacji zadania.
Program „Eko Remiza” to element szerszej strategii wspierania przez WFOŚiGW w Katowicach transformacji energetycznej w regionie poprzez poprawę efektywności energetycznej siedzib OSP. W praktyce oznacza to wsparcie inwestycji, które pozwalają ograniczyć zużycie energii, obniżyć koszty utrzymania remiz i jednocześnie zwiększyć ich niezależność energetyczną.
Mstów
Cyfrowa tablica przed urzędem. Mstów stawia na nowoczesną komunikację
Przy wejściu do budynku mstowskiego urzędu pojawiło się nowe rozwiązanie, które ma usprawnić dostęp do najważniejszych informacji dla mieszkańców. To elektroniczna tablica ogłoszeń. Urządzenie działa przez całą dobę i pozwala zapoznać się z komunikatami bez konieczności wchodzenia do siedziby tutejszej administracji.
Tablica została zamontowana w miejscu ogólnodostępnym, dzięki czemu mieszkańcy mogą korzystać z niej również poza godzinami pracy instytucji. To istotna zmiana, szczególnie dla osób, które dotąd miały ograniczony dostęp do bieżących ogłoszeń publikowanych w tradycyjnej formie.
– Urządzenie stanowi kolejny krok w kierunku cyfryzacji usług publicznych oraz podnoszenia standardów obsługi. Zachęcamy mieszkańców do korzystania z elektronicznej tablicy ogłoszeń oraz do regularnego zapoznawania się z publikowanymi informacjami i komunikatami – podkreśla wójt Tomasz Gęsiarz.
Multimedialny ekran dotykowy o wysokiej rozdzielczości wyposażony jest w intuicyjny system obsługi. Użytkownicy mogą w prosty sposób przeglądać aktualne treści, a urzędnicy – szybko je aktualizować i zarządzać publikowanymi materiałami. W praktyce oznacza to koniec z przestarzałymi, nieaktualnymi ogłoszeniami wiszącymi na tablicach korkowych.
Na ekranie wyświetlane są m.in. obwieszczenia, komunikaty urzędowe oraz informacje istotne z punktu widzenia mieszkańców. Nie brakuje również treści dotyczących wydarzeń lokalnych i inicjatyw społecznych. System umożliwia także szybkie przejście do oficjalnej strony internetowej gminy czy Biuletynu Informacji Publicznej.
Dąbrowa Zielona
Kanalizacja, oczyszczalnia, ekologia. Inwestycje środowiskowe w centrum rozmów
Bezpośrednio po świątecznej przerwie przedstawiciele władz Gminy Dąbrowa Zielona wrócili do pracy nad kluczowymi inwestycjami. W siedzibie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach odbyło się spotkanie poświęcone najważniejszym potrzebom infrastrukturalnym i środowiskowym gminy.
W rozmowach uczestniczyli wójt Joanna Sokolińska oraz jej zastępca Artur Miłek. Dyskusja koncentrowała się na rozwoju sieci kanalizacyjnej poza aglomeracjami, modernizacji oczyszczalni ścieków, a także inwestycjach w zieloną przestrzeń i edukację ekologiczną. Omówiono również realizację programu „Czyste Powietrze” oraz funkcjonowanie systemu operatorstwa na poziomie gminy.
– Rozmowy dotyczyły możliwości pozyskiwania środków na inwestycje, które mogą realnie poprawić jakość życia mieszkańców oraz wspierać działania proekologiczne na terenie naszej gminy – informują przedstawiciele samorządu.
Jak podkreślono, spotkanie miało charakter roboczy i było ukierunkowane na konkretne działania. Omawiano aktualne programy i dostępne ścieżki finansowania, potencjalne projekty możliwe do realizacji przy wsparciu zewnętrznym, a także zasady współpracy przy przygotowywaniu wniosków.
– To waźny etap działań samorządu zmierzających do skutecznego pozyskiwania środków i realizacji inwestycji odpowiadających na potrzeby mieszkańców – komentuje wójt Sokolińska.
Dąbrowa Zielona
W Borowcach rusza modernizacja energetyczna remizy. Właśnie podpisano umowę
W Borowcach przygotowywana jest realizacja inwestycji, która obejmie kompleksową poprawę efektywności energetycznej budynku miejscowej jednostki ochotniczej straży pożarnej. To kolejny przykład działań samorządu Dąbrowy Zielonej ukierunkowanych na modernizację infrastruktury publicznej przy wsparciu środków zewnętrznych.
Zakres prac jest szeroki i obejmuje najważniejsze elementy wpływające na zużycie energii. Zaplanowano m.in. ocieplenie ścian zewnętrznych, wymianę stolarki okiennej oraz części drzwi, docieplenie stropodachu, a także modernizację systemu ogrzewania wraz ze źródłem ciepła. Uzupełnieniem będzie wymiana oświetlenia na energooszczędne.
– Celem inwestycji jest ograniczenie strat energii i obniżenie kosztów utrzymania obiektu, ale równie istotny jest aspekt użytkowy. Budynek remizy pełni ważną funkcję w lokalnej społeczności, a poprawa jego standardu przekłada się bezpośrednio na warunki pracy i gotowość operacyjną druhów – zaznacza wójt Joanna Sokolińska.
Na realizację zadania gmina pozyskała aż 596 tys. zł dofinansowania.
– Projekt stanowi ważny krok w kierunku poprawy infrastruktury lokalnej oraz zwiększenia efektywności energetycznej budynków użyteczności publicznej na terenie naszej gminy – podkreśla włodarz.
Kłomnice
Juszczyk: To nie jednorazowa akcja, a plan na lata. Ma być bezpieczniej dla pieszych
Jak przekonują lokalne władze, na terenie gminy Kłomnice trwa realizacja kolejnych inwestycji związanych z poprawą bezpieczeństwa pieszych. Jednym z kluczowych zadań jest budowa chodnika wzdłuż drogi krajowej nr 91.
Inwestycja prowadzona jest etapami przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad i obejmuje odcinek od Lipicza do granicy z gminą Rędziny. Docelowo nowa infrastruktura ma połączyć się z istniejącymi już ciągami pieszymi od strony Częstochowy, tworząc spójny system komunikacyjny.
– Kolejność realizacji poszczególnych etapów uzależniona jest od dostępnych środków finansowych GDDKiA oraz możliwości pozyskania terenów niezbędnych pod budowę ciągu pieszo-jezdnego. Nasza gmina uczestniczy w przygotowaniu projektu i wspiera inwestycję finansowo w ograniczonym zakresie, jednak głównym realizatorem pozostaje zarządca drogi krajowej – mówi wójt Piotr Juszczyk.
Jak dodaje włodarz, równolegle samorząd prowadzi własne inwestycje przy drogach powiatowych.
– Zadania te realizowane są w ramach zawartych porozumień i dostosowane do możliwości budżetowych gminy – dodaje Juszczyk.
Jak zaznacza przy tym, ze względu na skalę potrzeb nie ma możliwości przeprowadzenia wszystkich inwestycji jednocześnie, dlatego prace prowadzone są etapowo, obejmując sukcesywnie kolejne miejscowości.

Mstów
Porządkowanie przestrzeni i dróg. Łuszczyn, Zawada i Krasice z konkretnymi zmianami
Nie tylko duże inwestycje decydują o komforcie życia mieszkańców. Często to właśnie mniejsze, ale konsekwentnie realizowane działania porządkowe i infrastrukturalne przynoszą najbardziej odczuwalne efekty. W ostatnim czasie takie prace przeprowadzono na terenie gminy Mstów – zarówno w Łuszczynie, jak i w sołectwach Zawada i Krasice.
W Łuszczynie skupiono się na uporządkowaniu układu komunikacyjnego oraz poprawie stanu dróg. Jednym z kluczowych rozwiązań było wprowadzenie ograniczenia tonażowego dla pojazdów powyżej 3,5 tony. Decyzja ta nie jest przypadkowa – to odpowiedź na realny problem niszczenia poboczy i degradacji nawierzchni przez ciężki sprzęt. Lokalne drogi nie były projektowane z myślą o takim natężeniu ruchu, dlatego konieczne było wprowadzenie regulacji chroniących infrastrukturę.
Równolegle wykonano prace utrzymaniowe, w tym ścinanie poboczy na ulicy Nad Wartą. Dzięki temu przywrócono prawidłowy odpływ wód opadowych, co ogranicza zaleganie wody na jezdni i zmniejsza ryzyko jej uszkodzeń. To działania techniczne, ale mające bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo kierowców.
Istotną zmianą było także uporządkowanie przestrzeni poprzez nadanie nazw nowym ulicom. W Łuszczynie wyznaczono nowe ulice. To Sosnowa, Polna, Nad Wartą, Piaskowa, Słoneczna oraz Jurajski Zakątek – obejmujący również obszary Zawady i Kłobukowic. Pojawiło się także nowe oznakowanie, które ułatwia orientację w terenie, a przede wszystkim usprawnia działania służb ratunkowych i porządkowych.
Niezależnie od działań prowadzonych w Łuszczynie, prace objęły również inne części gminy. Na odcinku drogi gminnej Zawada–Krasice (ulica Cmentarna) przeprowadzono kompleksowe usuwanie nadmiernie rozrośniętej roślinności. Wycięto krzewy, samosiejki oraz gałęzie drzew, które ograniczały widoczność i zawężały pas drogowy.
W tym przypadku problem był równie istotny. Roślinność utrudniała kierowcom ocenę sytuacji na drodze, zwiększając ryzyko niebezpiecznych zdarzeń. Po zakończeniu prac odcinek został uporządkowany, a jego przejezdność i bezpieczeństwo wyraźnie się poprawiły.
– Dzięki temu poprawie uległa nie tylko widoczność, ale również ogólny komfort poruszania się po drodze – zaznacza wójt Tomasz Gęsiarz.
Dąbrowa Zielona
Sesja w Dąbrowie Zielonej. Radni przyjęli wszystkie uchwały, pojawiły się pytania o wsparcie i programy
Podczas ostatniej sesji rady gminy radni przyjęli pakiet uchwał finansowych i organizacyjnych, ale najciekawsze momenty obrad nie dotyczyły samych głosowań, lecz pytań o charakter niektórych wydatków, poziom wsparcia dla mieszkańców oraz skuteczność gminnych programów. Zdecydowana większość uchwał przeszła bez większego oporu, jednak w kilku punktach dyskusja przybrała momentami emocjonalny ton.
Na początku tej części obrad rada jednogłośnie zgodziła się na udzielenie powiatowi częstochowskiemu pomocy finansowej w wysokości 215 tys. zł na remont pobocza drogi powiatowej nr 1083S w Nowej Wsi. Jak wyjaśniono, chodzi o odcinek o długości 1070 metrów – od posesji nr 13 do końca miejscowości. Całkowity szacowany koszt zadania ma wynieść 715 tys. zł. Uchwałę przyjęto bez dyskusji.
Znacznie więcej uwagi poświęcono zmianom w wieloletniej prognozie finansowej oraz budżecie. Skarbnik szczegółowo przedstawiła nowe liczby i źródła finansowania, pokazując przy okazji, jak wiele inwestycji gmina próbuje równolegle uruchomić. Po zmianach dochody gminy mają wynieść ponad 36,4 mln zł, a wydatki prawie 40,6 mln zł. Deficyt budżetowy sięga ponad 4,1 mln zł i ma zostać pokryty z nadwyżki z lat ubiegłych, niewykorzystanych środków z rozliczeń oraz ze spłaty wcześniej udzielonych pożyczek.
Po stronie dochodów wprowadzono między innymi 8,8 tys. zł planowanego dofinansowania z WFOŚiGW w Katowicach na opracowanie programu ochrony środowiska, ponad 406 tys. zł refundacji za zrealizowany wcześniej projekt magazynów energii, ponad 322 tys. zł planowanej dotacji z Rybackiej Lokalnej Grupy Działania „Jurajska Ryba” na zagospodarowanie parku rekreacyjnego w Ulesiu, 300 tys. zł na zadanie „Aktywne place zabaw” oraz wkład własny mieszkańców do projektu magazynów energii.
Po stronie wydatków pojawiły się z kolei m.in. środki na budowę chodnika wraz z odwodnieniem i małą architekturą w Soborzycach, wkład własny do projektu „Dostępny samorząd”, modernizację budynku urzędu, aktywne place zabaw przy żłobku oraz zagospodarowanie parku rekreacyjnego we wsi Ulesie. Wśród zapisów zwrócono też uwagę na planowaną pożyczkę w wysokości 11,8 tys. zł dla Fundacji Lider Przyszłości, związaną z organizacją kolonii letnich dla dzieci i młodzieży.
Zmiany w WPF i budżecie przyjęto większością głosów. 14 radnych opowiedziało się „za”, przy jednym głosie wstrzymującym się.
Pierwszy wyraźny zgrzyt pojawił się przy uchwale dotyczącej zasad udzielania dotacji celowych z budżetu gminy na wymianę źródeł ciepła w budynkach jednorodzinnych i lokalach mieszkalnych. Z relacji urzędników wynikało, że gmina chce wspierać wymianę starych pieców węglowych na bardziej ekologiczne systemy ogrzewania. Problemem okazała się jednak wysokość wsparcia. Jeden z radnych od razu zwrócił uwagę, że 2 tys. zł dofinansowania to na obecne realia kwota symboliczna.
Sprawę doprecyzowała wójt Joanna Sokolińska, przypominając, że to radni sami zapisali w budżecie właśnie 20 tys. zł na ten cel.
– W związku z powyższym ta uchwała jest zgodna z tym, co państwo zabezpieczyliście jako radni w budżecie – mówiła.
Gdy jedna z radnych zaczęła dopytywać, czy wsparcie obejmie wyłącznie piece na pellet, czy także pompy ciepła, odpowiedź była jednoznaczna. Uchwała dotyczy wymiany pieców oraz kotłowni węglowych, a mieszkaniec sam zdecyduje, na co wymienia źródło ciepła. Wójt wskazywała jednocześnie, że przy obecnej puli środków wyższe dotacje oznaczałyby objęcie programem zaledwie kilka osób.
– W minionym roku mieliśmy zabezpieczone dofinansowanie do budowy studni pod wodę i nie było żadnego zainteresowania, więc musimy poczekać i zobaczyć – dodała.
Ostatecznie uchwałę przyjęto jednogłośnie.
Spokojniej przebiegło głosowanie nad 90-proc. bonifikatą od opłat rocznych z tytułu trwałego zarządu dla nieruchomości, w której działa Klub Senior Plus prowadzony przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Dąbrowie Zielonej. Wyjaśniono, że dzięki temu GOPS będzie mógł ograniczyć koszty prowadzenia placówki i przeznaczyć więcej środków na ofertę dla seniorów. Uchwałę przyjęto jednogłośnie.

Mocniejsza, choć bardziej merytoryczna, dyskusja pojawiła się przy zmianie zasad przyznawania stypendiów dla uzdolnionych uczniów. Jeden z radnych zakwestionował utrzymanie progu wojewódzkiego dla części osiągnięć, przede wszystkim sportowych. Jego zdaniem dzieci z małej gminy mają bardzo ograniczone możliwości przebicia się aż na ten szczebel.
– Może pana zaskoczę, ale w tamtym roku mieliśmy ponad 30 wniosków złożonych o stypendium i wbrew pozorom są to nawet ogólnopolskie osiągnięcia. Takie dzieci też są i nawet są osiągnięcia międzynarodowe – padła odpowiedź urzędników.
Radny nie zaprzeczał, ale zaznaczał, że mówi przede wszystkim o klasycznym współzawodnictwie sportowym zgodnym z kalendarzem Szkolnego Związku Sportowego. Dyskusję zamknięto kompromisowo. Uchwałę przyjęto jednogłośnie, a ze strony urzędu padła deklaracja monitorowania skutków nowych zapisów i ewentualnego powrotu do tematu w przyszłości.
Dużo mniej emocji wywołały uchwały techniczne, jak zmiana statutu gminnego żłobka wynikająca z konieczności dostosowania go do nowych standardów opieki nad dziećmi do lat trzech oraz korekta gminnego programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych. Ta z kolei związana była z aktualizacją minimalnych stawek wynikających z przepisów krajowych. Obie uchwały przeszły jednogłośnie.
Najmocniejszy społecznie akcent sesji pojawił się jednak przy programie opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania bezdomności zwierząt. Sama uchwała miała charakter coroczny i formalnie porządkowy, ale głos też zabrała społeczna opiekunka zwierząt. Jej wystąpienie całkowicie zmieniło ton debaty.
Już pierwsze zdania były swoistą krytyką obecnego modelu działania gminy w tym zakresie. Oceniła ona program jako „bardzo skąpy”, wskazała, że w innych samorządach jest on znacznie bardziej rozbudowany, i skrytykowała praktykę wywożenia zwierząt do schroniska oddalonego o około 90 kilometrów.
– Jak zaginie wam pies czy kot, nie szukacie go sto kilometrów stąd – przekonywała.
Domagała się przy tym większej jawności i publikowania informacji o każdym odłowionym zwierzęciu na stronie internetowej gminy. Potem przeszła do mocniejszego, osobistego tonu, opisując własne doświadczenia z ratowaniem zwierząt i zaniedbaniami widocznymi na terenie gminy. Nie zabrakło też apelu o zwiększenie środków i szersze korzystanie z programów zewnętrznych.
W odpowiedzi urzędnicy i wójt bronili dotychczasowych rozwiązań. Zapewniano, że każde zgłoszenie jest przyjmowane, schronisko zostało wybrane zgodnie z procedurą, a gmina reaguje także poza godzinami pracy urzędu.
– Wielokrotnie się tak zdarza, że to mieszkańcy właśnie po zamknięciu urzędu, w weekend czy w święta dzwonią i zgłaszają, że są takie zwierzęta. Ja zawsze odbieram telefon, zwierzęta są zabierane – podkreśliła Joanna Sokolińska.
Padło też wyjaśnienie, że to jedyne schronisko, które od lat odpowiada na gminne zapytania ofertowe. Jednocześnie przyznano, że program kastracji i sterylizacji zwierząt właścicielskich został wprowadzony dopiero niedawno, a w ubiegłym roku środki się skończyły przed zaspokojeniem wszystkich potrzeb.
To był pierwszy rok, gdzie było faktycznie zainteresowanie i pięć chyba osób nie uzyskało dofinansowania, bo środki się skończyły – zaznaczyła wójt.
Finalnie uchwałę przyjęto większością głosów. 14 radnych było „za”, jeden wstrzymał się od głosu.
Kruszyna
Droga między gminami, odpowiedzialność między wierszami. Ulica Południowa przy Babach czeka na decyzję
Na mapie to zwykła lokalna droga. W rzeczywistości – przykład administracyjnego klinczu. Ulica Południowa przy miejscowości Baby formalnie należy do gminy Kłomnice, ale jej użytkownikami i mieszkają przy niej mieszkańcy gminy Kruszyna. I właśnie tu zaczyna się problem, który od lat pozostaje bez rozwiązania.
Droga jest w złym stanie technicznym – częściowo utwardzona, częściowo gruntowa, miejscami bardzo trudna do przejechania. W okresach wilgotnych zamienia się w błotnistą pułapkę. Jak relacjonują mieszkańcy, zdarza się, że kierowcy, w tym służby ratunkowe, mają problem z przejazdem, jeśli nie znają alternatywnego dojazdu. W praktyce oznacza to nie tylko dyskomfort, ale realne zagrożenie.
Sytuacja jest o tyle nietypowa, że po jednej stronie ulicy znajdują się nieruchomości, w tym zabudowane, przypisane geodezyjnie do gminy Kruszyna, podczas gdy sama droga leży w gminie Kłomnice. Powstaje więc klasyczny spór kompetencyjny, bo jedna gmina zarządza drogą, druga – ma mieszkańców, którzy przy niej mieszkają i z niej korzystają.
Sprawa zaczęła nabierać realnego ciężaru przede wszystkim dzięki determinacji mieszkańców i radnego Pawła Łapety, najmocniej zabiegającego o przebudowę ulicy Południowej. Samorządowiec nie tylko nagłaśnia problem, ale prowadzi konkretne działania. Spotykał się z przedstawicielami sąsiedniej gminy, próbując wypracować rozwiązanie możliwe do zaakceptowania dla obu stron.
Bez mała rok temu władze Kruszyny oficjalnie zwróciły się do wójta Kłomnic z prośbą o przebudowę drogi, wskazując na jej pogarszający się stan i znaczenie dla mieszkańców Bab. W odpowiedzi z czerwca 2025 roku kłomniccy urzędnicy potwierdzili zasadność problemu, jednocześnie wskazując, że inwestycja mogłaby zostać zrealizowana przy współpracy obu samorządów i z wykorzystaniem środków zewnętrznych.
Aktywność Łapety sprawiła, że temat przestał być jedynie lokalnym problemem mieszkańców, a zaczął funkcjonować w przestrzeni publicznej i urzędowej. W tle tych działań doszło również do spotkania przedstawicieli obu samorządów – wójt gminy Kruszyna wraz z zastępcą oraz sekretarz gminy Kłomnice – z mieszkańcami, podczas którego padły zapowiedzi rozwiązania problemu. Od tamtej pory jednak nie doszło do przełomu.
Sam Łapeta wnioskował o ujęcie inwestycji w budżecie gminy na ten rok. Bez skutku – środki na to zadanie zadanie nie zostały wpisane do planu finansowego. Nie odpuszcza jednak. Skierował wniosek o udostępnienie informacji publicznej do rodzimego samorządu, pytając wprost o to, czy w 2026 roku gmina Kruszyna prowadziła jakiekolwiek rozmowy z gminą Kłomnice w sprawie remontu tej drogi. Odpowiedź była jednoznaczna. Okazało się, że nie prowadzono takiej korespondencji.
Ten jeden dokument stawia sprawę w zupełnie nowym świetle. Bo jeśli na poziomie deklaracji mówiono o współpracy i potrzebie rozwiązania problemu, to w praktyce – przynajmniej w 2026 roku – nie podjęto formalnych działań w tym kierunku. Między tymi stanowiskami rozciąga się rzeczywistość mieszkańców.
– Sytuacja wymaga od władz naszej gminy pragmatycznego podejścia. Skoro droga formalnie należy do Kłomnic, ale służy w dużej mierze mieszkańcom Kruszyny, to właśnie ta druga gmina mogłaby wziąć na siebie większą część kosztów inwestycji. To propozycja, która – choć nietypowa – wpisuje się w realia takich „granicznych” problemów – podkreśla Łapeta w rozmowie z redakcją.
Po stronie gminy Kłomnice słychać wyraźny sygnał, że jest otwartość, ale pod warunkiem konkretów.
– Znamy stan tej drogi i mamy świadomość, że wymaga ona poprawy. Natomiast trzeba jasno powiedzieć, że jej znaczenie wykracza poza granice naszej gminy, dlatego w takich sytuacjach niezbędna jest współpraca – przyznaje wójt Piotr Juszczyk.
Jak podkreśla, bez udziału finansowego gminy Kruszyna realizacja inwestycji w krótkim czasie jest mało realna.
– Jeżeli pojawi się konkretna propozycja udziału w kosztach, jesteśmy gotowi do rozmów. W obecnym układzie budżetowym rok 2026 jest bardzo trudny, ale nie wykluczam realizacji w kolejnym – zaznacza, dodając, że najbliższe miesiące można byłoby wykorzystać na dogranie szczegółów i montażu finansowego.
Wójt Kłomnic wskazuje również na możliwe rozwiązanie techniczne, które mogłoby obniżyć koszty inwestycji. Chodzi o podział zadania na etapy – pełną przebudowę odcinków przy zabudowie mieszkalnej oraz prostsze utwardzenie fragmentów przebiegających przez grunty rolne.
– To racjonalne podejście, które pozwala pogodzić potrzeby mieszkańców z realiami finansowymi – ocenia.
W grę wchodzi także pozyskanie środków zewnętrznych, m.in. z Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych. Problem w tym, że w kolejce po takie dofinansowanie czekają już inne inwestycje – często pilniejsze z punktu widzenia mieszkańców samej gminy Kłomnice.
– Dlatego kluczowa jest tu współpraca z gminą Kruszyna – zaznacza Juszczyk.
I tu wracamy do punktu wyjścia. Ulica Południowa przy Babach nie jest ani pierwszym, ani jedynym przypadkiem, gdy granice administracyjne rozmijają się z rzeczywistością społeczną. Różnica polega na tym, że tu problem jest namacalny – to błoto, koleiny i realne utrudnienia w codziennym funkcjonowaniu.
Pytanie nie brzmi już, czy droga powinna zostać przebudowana. To wiedzą wszyscy. Pytanie brzmi, czy dwa samorządy będą w stanie wyjść poza formalne kompetencje i potraktować sprawę tak, jak widzą ją mieszkańcy – jako wspólną odpowiedzialność.
– Niepokoi mnie to, że w tym roku ze strony wójt Joanny Zasępy nie widać żadnej inicjatywy w tej sprawie. Po deklaracjach z końcówki ubiegłego roku spodziewałem się konkretnych działań, a tymczasem temat znów utknął – mówi Paweł Łapeta. – Z moich rozmów z wójtem Piotrem Juszczykiem wynika, że Kłomnice są skłonne ponieść około 40 proc. kosztów. To jest więc najwyższy czas. Trzeba przejść do konkretów. Usiąść do stołu, ustalić realne koszty inwestycji, określić zasady partycypacji i wyjść z jasną propozycją finansową ze strony naszej gminy. Dopiero wtedy ta sprawa ma szansę ruszyć. Bez tego będziemy w nieskończoność wracać do punktu wyjścia. To zadanie powinno zostać ujęte w budżecie i potraktowane poważnie – dodaje.
Dąbrowa Zielona
Kanalizacja przy Reymonta i Dolnej coraz bliżej. Trwają prace nad dokumentacją
W Dąbrowie Zielonej prowadzone się przygotowania do jednej z kluczowych inwestycji infrastrukturalnych.
Odbyło się kolejne spotkanie robocze dotyczące opracowywanej dokumentacji projektowej dla zadania obejmującego rozbudowę sieci kanalizacji sanitarnej przy ulicy Reymonta, wraz z przyłączami wzdłuż drogi wojewódzkiej 784, oraz przy ulicy Dolnej.
Zainicjowała je wójt Joanna Sokolińska. W rozmowach uczestniczyli także przedstawiciel wykonawcy dokumentacji Joanna Soluch-Kocik oraz zastępca wójta Artur Miłek.
Podczas spotkania skupiono się na analizie potencjalnych trudności, jakie mogą pojawić się na etapie realizacji inwestycji. Omówiono również możliwe rozwiązania techniczne oraz kolejne kroki związane z przygotowaniem projektu.
– To etap, który ma kluczowe znaczenie dla sprawnego przebiegu inwestycji w przyszłości – podkreśla wójt Sokolińska.
Kłomnice
Ogłoszenie Wójta Gminy Kłomnice
Dąbrowa Zielona
Pobocze, które w końcu przestanie być problemem. Rusza budowa chodnika w Nowej Wsi
W połowie marca formalnie przekazano plac budowy pod długo wyczekiwaną inwestycję w Nowej Wsi. Chodzi o remont pobocza i budowę chodnika drogi powiatowej nr 1023S na odcinku o długości ponad kilometra – od posesji nr 13 aż do końca miejscowości. Wartość zadania wynosi niemal 716 tys. zł.
To inwestycja, która w praktyce oznacza gruntowną przebudowę pasa drogowego. Projekt zakłada odbudowę pobocza do stanu pierwotnego z wyraźnym ukierunkowaniem na poprawę bezpieczeństwa pieszych. Zakres prac znacząco wykracza poza kosmetyczne poprawki. O szczegółach tego zadania rozmawiano podczas spotkania z wykonawcami, w którym z ramienia wójt Joanny Sokolińskiej uczestniczył m.in. jej zastępca – Artur Miłek.
Zaplanowane roboty obejmują m.in. frezowanie istniejącej nawierzchni bitumicznej, rozbiórkę zjazdów z płyt betonowych oraz profilowanie i obniżenie zawyżonych poboczy. Wykonawca wykona również nowe koryto pod konstrukcję chodnika, ułoży warstwy podbudowy z kruszywa łamanego oraz zamontuje krawężniki, a następnie ułoży nawierzchnię na całej długości odcinka. Łącznie to ponad 1070 metrów.
Nie mniej ważny jest zakres robót związanych z odwodnieniem. Przewidziano wykonanie drenażu z rur o dużej średnicy, montaż dwudziestu studzienek drenarskich oraz budowę nowych przykanalików i studzienek ściekowych. W planie jest również rozbiórka starych przepustów, budowa nowej studni rewizyjnej oraz umocnienie rowów płytami ażurowymi. To element często pomijany, a kluczowy dla trwałości inwestycji, bowiem bez skutecznego odwodnienia nawet najlepsza nawierzchnia szybko ulega degradacji. Całość uzupełnią prace wykończeniowe, w tym regulacja istniejącej infrastruktury podziemnej – studni teletechnicznych i zasuw wodociągowych.
W konsekwencji, mieszkańcy Nowej Wsi doczekają się wreszcie odcinka drogi, który przestanie być codziennym utrudnieniem, a zacznie pełnić swoją funkcję w sposób bezpieczny i przewidywalny.
Wartość zadania wynosi niemal 716 tys. zł. Inwestycja realizowana jest przy finansowym zaangażowaniu gminy w kwocie 215 tys. zł. Resztę kosztów pokryje częstochowskie starostwo.
Przyrów
Umowy podpisane. Remizy w trzech miejscowościach idą do modernizacji
W gminie Przyrów rusza kolejna inwestycja związana z poprawą efektywności energetycznej budynków publicznych. Magistrat podpisał umowy na realizację zadania przewidującego poprawę efektywności energetycznej budynków użyteczności publicznej.
Prace obejmą trzy remizy Ochotniczych Straży Pożarnych w Staropolu, Wiercicy i Zarębicach. To obiekty, które od lat pełnią istotną rolę w lokalnym systemie bezpieczeństwa, a jednocześnie wymagają modernizacji pod kątem zużycia energii i standardu użytkowania.
Realizacją inwestycji zajmą się dwie firmy, z którymi gmina zawarła stosowne umowy. Całkowita wartość projektu wynosi blisko 1,2 mln zł. Ponad 555 tys. zł stanowi dofinansowanie pozyskane w ramach środków unijnych, natomiast wkład własny gminy to około 645 tys. zł.
Zakres prac ma przełożyć się na poprawę efektywności energetycznej budynków, a w konsekwencji na niższe koszty ich utrzymania i lepsze warunki użytkowania.
Dąbrowa Zielona
Nowy plac zabaw otwarty przy żłobku w Olbrachcicach. Inwestycja już służy najmłodszym
W Olbrachcicach oficjalnie otwarto nowy plac zabaw przy żłobku, który powstał w ramach programu „Aktywne Place Zabaw 2025”. Inwestycję zakończono z końcem ubiegłego roku, a dziś przestrzeń ta już tętni życiem i służy najmłodszym mieszkańcom gminy.
Realizacja zadania była możliwa dzięki dofinansowaniu w wysokości 300 tys. zł pozyskanemu z Funduszu Pracy. Całkowity koszt inwestycji był niemal równy kwocie wsparcia, co pozwoliło na kompleksowe zagospodarowanie terenu i stworzenie nowoczesnej, bezpiecznej przestrzeni do zabawy i rozwoju dzieci.
Na placu pojawiły się m.in. drewniany zestaw zabawowy, tzw. fabryka piasku, kuchnia błotna z piaskownicą, instalacje wodne oraz plenerowe instrumenty muzyczne, które wspierają rozwój sensoryczny i kreatywność najmłodszych. Całość uzupełniają altany, elementy małej architektury oraz bezpieczna nawierzchnia.
Zadbano również o otoczenie. Plac został wkomponowany w zieleń, wśród drzew i krzewów, co poprawia komfort użytkowania i zapewnia naturalny cień podczas zabawy.
Nowa przestrzeń przeszła pozytywną inspekcję Europejskiego Centrum Jakości i Promocji, co potwierdza zgodność wykonanych prac z obowiązującymi normami bezpieczeństwa.
– To miejsce powstało z myślą o radości, rozwoju i bezpieczeństwie najmłodszych i już dziś widać, że będzie tętnić życiem każdego dnia. Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji tej inwestycji – komentuje wójt Joanna Sokolińska.
Poczesna
Częstochowa kontra Poczesna. Referendum zignorowane, decyzja zapadła
Spór o zmianę granic administracyjnych między Częstochową a gminą Poczesna, który przez ostatnie miesiące narastał i elektryzował lokalną opinię publiczną, osiągnął punkt zwrotny. Rada Miasta Częstochowy podjęła uchwałę o wystąpieniu z wnioskiem do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w kwestii włączenia części terytorium gminy Poczesna, mimo jednoznacznego sprzeciwu mieszkańców sąsiedniego samorządu wyrażonego wczoraj w referendum. To decyzja, która nie zamyka sprawy. Przeciwnie, otwiera nowy, znacznie ostrzejszy etap konfliktu.
Początek tej historii sięga przełomu roku, gdy władze Częstochowy rozpoczęły procedurę zmierzającą do włączenia części terenów gminy Poczesna w granice miasta. Oficjalnie chodzi o zabezpieczenie strategicznych interesów związanych z gospodarką odpadami i funkcjonowaniem instalacji w Sobuczynie. W praktyce jednak stawka jest znacznie większa. Z drugiej strony może się decydować przyszłość finansowa gminy Poczesna, kierunki zagospodarowania przestrzennego anektowanych terenów oraz codzienne życie mieszkańców.
Pierwszym sprawdzianem nastrojów były konsultacje społeczne. W Częstochowie większość uczestników opowiedziała się za zmianą granic, jednak przy udziale sięgającym zaledwie około 2 proc. mieszkańców trudno było mówić o silnym, powszechnym mandacie. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w gminie Poczesna. W sołectwach objętych planowaną zmianą frekwencja była wysoka, sięgająca 82 proc., a sprzeciw niemal jednomyślny.
To właśnie ten kontrast stał się punktem zapalnym. W odpowiedzi na działania miasta w Poczesnej przeprowadzono 29 marca referendum lokalne. Frekwencja przekroczyła wymagany próg, a wynik był jednoznaczny – mieszkańcy niemal jednogłośnie opowiedzieli się przeciwko zmianie granic. Formalnie był to silny mandat społeczny, który – w ocenie wielu – powinien zatrzymać procedurę lub przynajmniej wymusić realny dialog.
Tak się jednak nie stało. Na dzisiejszej sesji pojawiły się po raz kolejny apele, protesty mieszkańców, stanowiska samorządowców i głos sprzeciwu ze strony powiatu. Wskazywano na naruszenie zasad partnerstwa, ignorowanie lokalnej wspólnoty i decyzję podejmowaną wbrew tym, których dotyczy najbardziej. Mimo to większość częstochowskich radnych (14 za – przyp. red.) pozostała niewzruszona.
Uchwała została przyjęta, a miasto konsekwentnie realizuje swój scenariusz. Argumentacja nie uległa zmianie – chodzi o interes strategiczny i stabilność systemu. Problem w tym, że po drugiej stronie mamy równie wyraźny, demokratycznie wyrażony sprzeciw.
I właśnie tu pojawia się fundamentalne pytanie. Gdzie kończy się racja dużego miasta, a zaczyna prawo lokalnej społeczności do decydowania o sobie? Ten spór przestał być techniczną korektą granic. Stał się testem dla realnego znaczenia konsultacji i referendum w systemie samorządowym.
Przed nami jeszcze decyzja rządu, który ostatecznie rozstrzygnie los tej sprawy. Niezależnie jednak od finału jedno jest już pewne – relacje między Częstochową a Poczesną zostały zrujnowane. Mieszkańcy już dziś czują, że ich głos, choć słyszalny, niekoniecznie okazał się decydujący.
Dąbrowa Zielona
Spór o mandat radnej w Dąbrowie Zielonej. Mieszkańcy weszli do gry
Podczas środowej sesji rady gminy jednym z najbardziej zapalnych punktów obrad była uchwała w sprawie odmowy stwierdzenia wygaśnięcia mandatu radnej Renaty Rak. Sprawa, która formalnie zaczęła się jeszcze w grudniu minionego roku po piśmie ze Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach, przerodziła się w otwarty spór nie tylko o sam mandat, ale też o styl uprawiania lokalnej polityki, wzajemne zaufanie w radzie i granice konfliktu między obozem zmiany a częścią radnych będących stronnikami dawnego układu władzy w gminie.
Z przedstawionego na sesji uzasadnienia wynikało, że zastrzeżenia wobec legalności sprawowania mandatu przez radną dotyczyły rzekomego braku stałego zamieszkania na terenie gminy Dąbrowa Zielona. Jak odczytano, po wpływie pisma z urzędu wojewódzkiego przewodniczący Sławomir Kuter wystąpił o dokumenty i wyjaśnienia, a sama radna przedstawiła zaświadczenia oraz swoje stanowisko. W materiałach wskazano, że Renata Rak jest zameldowana na pobyt stały w Raczkowicach od 1978 roku, a właściwość jej urzędu skarbowego wynika z miejsca zamieszkania na terenie gminy.
Już na tym etapie było jasne, że formalna sprawa wygaśnięcia mandatu stała się zarazem testem siły politycznych podziałów. Sama Renata Rak przypomniała radnym treść ślubowania i nie ukrywała, że sprawa ma dla niej wymiar nie tylko prawny, ale też osobisty.
– Już na ostatniej sesji przedstawiłam swoje stanowisko. Tylko chciałam przypomnieć państwu, jak 6 maja 2024 roku ślubowaliśmy wszyscy, że obowiązki radnego będziemy sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie. Ja mam na ten temat trochę do powiedzenia, ale myślę, że mieszkańcy, którzy mnie wybierali, mają też parę słów do powiedzenia do państwa radnych – mówiła.
I rzeczywiście mieli. Na sali wyraźnie wybrzmiał głos mieszkańców Raczkowic, którzy nie kryli zdumienia samym faktem, że rada zajmuje się próbą wygaszenia mandatu osoby, którą – jak podkreślali – wybrali świadomie i bez żadnych wątpliwości co do jej związku z miejscowością. Jedna z mieszkanek przypomniała, że temat był omawiany także na zebraniu wiejskim.
– Mieliśmy zebranie wiejskie odnośnie odwołania pani radnej. Mieszkańcy są zaskoczeni w ogóle wpływem tego pisma, bo każdy, kiedy wybieraliśmy radną, wiedział, gdzie pani Renata pracuje i gdzie mieszka. My nie mamy żadnych zastrzeżeń do tego, co robi i czym się zajmuje. Jest na wszystkich sesjach. Wszystkie sprawy związane z naszą miejscowością zawsze są załatwiane. Zawsze we wszystkim nam pomaga – podkreślała kobieta.

Podobny ton miał kolejny głos z sali. Inny z mieszkańców mówił wprost, że rada nie powinna odbierać mieszkańcom prawa do decydowania, kto ma ich reprezentować. Jeszcze mocniej wybrzmiała wypowiedź następnej osoby, która odwoływała się do własnego samorządowego doświadczenia i wprost oskarżała część rady o działanie bardziej z przekory niż z troski o legalność mandatu.
W obronie Renaty Rak stawali także jej koledzy z rady. Jeden z nich nie krył, że cała procedura wydaje mu się absurdalna. Niektórzy samorządowcy zwracali uwagę, że dopuszczenie kandydatury do wyborów już wcześniej zostało zweryfikowane przez organy wyborcze, a cała sprawa ma wymiar niemal groteskowy. Głos zabrała też sama zainteresowana, wyraźnie odnosząc się do sedna zarzutów.
– Nigdy nie miałam innego meldunku, nawet czasowego. Mój meldunek od zawsze jest w Raczkowicach. Jedynym moim miejscem pracy jest Kraków, do którego dojeżdżam raz na tydzień. To, że mieszkam tu, pracuję dalej, to nie powinno to nikomu przeszkadzać. Powinni się państwo cieszyć, że płacę podatki w tej gminie – mówiła.
Głos w tej kwestii zabrała też wójt Joanna Sokolińska, która zarzuciła części opozycyjnych radnych, że wykorzystują sprawę mandatu do politycznej walki i odciągania uwagi od istotnych działań samorządu.
– Jakbyście zaczęli państwo we wszystkich kwestiach współpracować, to byśmy o wiele jeszcze więcej mogli zrobić. Robicie wszystko, aby odwieść radnych, którzy są w moim komitecie, którzy są po mojej stronie od ważnych spraw – stwierdziła.
Dodała też, że, po niemal dwóch latach od objęcia urzędu, w gminie dzieje się bardzo dużo, a rada, zamiast skupić się na sprawach ważnych dla mieszkańców, zajmuje się czymś, co – jej zdaniem – ośmiesza samorząd.
– Nie powinniśmy dyskutować nad radnym, który został wybrany przez mieszkańców, bo to jest upokarzające dla nas jako radnych, wójta i osób sprawujących stanowiska w gminie. Ośmieszamy się przed naszymi mieszkańcami – nie kryła rozgoryczenia.
Wystąpienie wójt nie zakończyło się na tym. Padły jeszcze ostrzejsze słowa o „konspiracji”, „fejkowych kontach” i anonimowych atakach.
– Niektórzy państwo piszecie z fejkowych kont. To jest po prostu upokarzające. Nie odpowiadam na fejkowe konta. Nie odpowiadam na zarzuty od osób, które nie istnieją w gminie – argumentowała Sokolińska.
Jeden z radnych, który stanowczo zaprzeczał, by miał cokolwiek wspólnego z anonimowymi kontami, przeszedł chwilę później do dużo szerszego zarzutu, wyraźnie pokazując, że konflikt o mandat Renaty Rak był tylko detonatorem większego sporu o sposób zarządzania gminą.
– To pani przysięgała, że będzie wójtem całej gminy, a ja nie czuję, że pani jest wójtem Cielętnik. Jesteśmy ciągle na końcu – przekonywał.
W odpowiedzi Joanna Sokolińska odniosła się do skali inwestycji w Cielętnikach, finansowania tamtejszej OSP i wsparcia dla koła gospodyń wiejskich.
– Jestem wójtem dla całej gminy. Do żadnej miejscowości w gminie nie trafiło tyle milionów, co w Cielętnikach. Natomiast nie ma w budżecie tyle pieniędzy, żeby opłacić instruktora tylko i wyłącznie dla KGW Cielętniki za 5 tys. zł miesięcznie, bo każde KGW mogłoby przyjść i poprosić o takie kwoty – argumentowała.
W tle tych emocji głos zabrał również mecenas obsługujący gminę pod kątem działań prawnych. Jego wypowiedzi miały ton bardziej proceduralny, ale były zarazem mocnym ostrzeżeniem. Jeśli rada nadal będzie zwlekać, wojewoda może samodzielnie skorzystać z uprawnień nadzorczych. Prawnik nie krył też obaw, że taka sprawa może otworzyć drogę do kolejnych podobnych wniosków wobec innych samorządowców.
– Najważniejsze, żeby tę uchwałę w końcu podjąć – mówił mecenas.
Radni jednak jeszcze przed ostatecznym głosowaniem weszli w kolejny proceduralny zakręt. Po przerwie zgłoszono formalny wniosek o wykreślenie punktu dotyczącego mandatu z porządku obrad. Wniosek uzasadniano potrzebą ponownego przyjrzenia się sprawie. Ten manewr spotkał się jednak z chłodną reakcją zarówno przewodniczącego rady, jak i mecenasa, którzy wskazywali, że rada miała już wiele tygodni na analizę dokumentów, a wojewoda czeka na rozstrzygnięcie. Sama wójt przypomniała, że temat procedowany jest od grudnia i że nie można odkładać sprawy w nieskończoność.
– Pismo wpłynęło do rady gminy 8 grudnia, a dziś mamy 25 marca, więc państwo radni naprawdę mieli ogrom czasu, aby zapoznać się ze wszystkimi materiałami, dowodami i całym postępowaniem – zauważyła.
Formalny wniosek o wykreślenie punktu nie przeszedł. Sześciu radnych było za, ośmiu przeciw, jeden wstrzymał się od głosu. Oznaczało to powrót do głosowania nad samą uchwałą.
Ostatecznie za podjęciem uchwały w sprawie odmowy stwierdzenia wygaśnięcia mandatu Renaty Rak zagłosowało ośmiu radnych. Jedna osoba była przeciw, pięcioro się wstrzymało, a jeden nie brał udziału w głosowaniu. W praktyce oznaczało to, że rada odmówiła stwierdzenia wygaśnięcia mandatu. Mecenas od razu zastrzegł jednak, że to nie kończy sprawy definitywnie.
– Ta uchwała będzie wysłana do wojewody, tylko proszę również mieć na uwadze, że wojewoda też będzie tę uchwałę badał – dodał.
Po głosowaniu głos zabrała sama Renata Rak. Nie kryła ulgi, ale też mówiła o skali stresu, jaki wywołała cała sprawa.
– Cieszę się, że ta sprawa dzisiaj na tym etapie jest zakończona, bo to naprawdę kosztuje wiele nerwów. Nie życzę żadnemu z was być w mojej sytuacji. W szczególności też dziękuję mieszkańcom. Naprawdę jestem mile zaskoczona – skwitowała na koniec.
Kłomnice
Rusza trzeci nabór na magazyny energii. Decyduje kolejność zgłoszeń
Urzędnicy z Kłomnic ogłosili trzeci nabór do projektu grantowego dotyczącego magazynów energii dla mieszkańców korzystających już z instalacji fotowoltaicznych. Nabór rozpocznie się 8 kwietnia i potrwa do wyczerpania dostępnej puli.
Program skierowany jest do osób fizycznych, które posiadają instalację fotowoltaiczną i chcą ją rozbudować o magazyn energii. W ramach projektu przewidziano łącznie 44 instalacje magazynów – 42 o pojemności 5 kWh oraz 2 o pojemności 7 kWh. Dodatkowo 12 grantów obejmie dostosowanie istniejących instalacji do montażu magazynów.
Wysokość wsparcia jest znacząca. Dla magazynów o pojemności 5 kWh maksymalna dotacja wynosi do 24 tys. zł, natomiast dla większych – do 30 tys. zł. W przypadku dostosowania instalacji można otrzymać do 5 tys. zł.
Kluczowe będą jednak zasady naboru. O przyjęciu do projektu zdecyduje kolejność zgłoszeń – liczyć się będzie dokładna data i godzina złożenia dokumentów. Wnioski należy składać wyłącznie w formie papierowej. Pierwszego dnia – 8 kwietnia od godz. 9.00 – dokumenty będą przyjmowane w sali urzędu stanu cywilnego, a w kolejnych dniach w kancelarii urzędu.
Wśród warunków udziału znalazły się m.in. uregulowany stan prawny nieruchomości, brak zaległości wobec gminy oraz wykorzystywanie energii głównie na potrzeby własne gospodarstwa domowego.
– Projekt nie obejmuje budynków objętych ochroną konserwatorską – przypomina wójt Piotr Juszczyk.
Wnioskodawcy muszą przygotować komplet dokumentów, w tym deklarację udziału, ankietę doboru magazynu energii, ewentualne zgody współwłaścicieli oraz dokumenty potwierdzające prawo do nieruchomości i rachunki za energię elektryczną. Należy pamiętać, że po złożeniu wniosku nie będzie możliwości zmiany zakresu inwestycji.
Po weryfikacji formalnej i technicznej utworzone zostaną listy podstawowe oraz rezerwowe uczestników projektu, które zostaną opublikowane na stronach internetowych gminy i operatora programu.
Zainteresowanie programem może być duże, a liczba miejsc ograniczona, dlatego mieszkańcy planujący udział powinni przygotować dokumenty z wyprzedzeniem. W tym przypadku liczy się nie tylko spełnienie warunków, ale przede wszystkim refleks i szybkie działanie.
-
Poczesna7 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków5 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna1 rok temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Blachownia3 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii






