fbpx

Miedźno

Prywatna lampa, gminny prąd. Czy za publiczną kasę oświetlana była prywatna nieruchomość?

fot. Piotr Biernacki

Czy Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska w Miedźnie nielegalnie pobierała prąd do oświetlania placu przy jednej ze swoich nieruchomości w tej miejscowości? Na to pytanie szukaliśmy odpowiedzi przez ostatnie kilka tygodni. Wyniki ustaleń są zaskakujące i rodzą szereg kolejnych pytań.

Zaczęło się błaho. Przed trzema miesiącami, podczas dystrybucji wydania gazety wPowiecie, redakcyjną uwagę zwróciła jedna z lamp ulicznych zlokalizowana przy markecie należącym do lokalnego GS-u przy ulicy Częstochowskiej w Miedźnie. Dlaczego? Z uwagi na fakt, że źródło światła nie było skierowane w stronę szlaku drogowego, ale parkingu i przylegającego do pierzei działki budynku, w którym znajduje się wielkopowierzchniowy sklep. We wskazanym miejscu ulica Częstochowska była bardzo słabo oświetlona.

Sprawa wydała się tym bardziej bulwersująca, iż z pobieżnych oględzin wynikało, że lampa zasilana była z linii, która odpowiadała za oświetlenie uliczne. To niepokoiło, bo mogło oznaczać, że koszty ponosi samorząd, a za publiczną kasę oświetlana jest prywatna nieruchomość.

Nazajutrz redakcja zwróciła się mailowo do gminy i firmy Tauron Nowe Technologie, która zarządza tą infrastrukturą, z prośbą o wyjaśnienia w sprawie. Jak się okazało, temat był znany lokalnym urzędnikom, którzy poinformowali, iż podjęli już stosowną interwencję w tej sprawie.

Fakt ten potwierdził także rzecznik prasowy spółki TNT Gracjan Respondek, informując, że miejscowi urzędnicy przesłali wniosek o przełożenie oprawy w kierunku jezdni, a zlecenie zostało przekazane podległym spółce służbom serwisowym. Korekta miała nastąpić w ciągu kilku najbliższych dni.

Przez kolejne dwa miesiące w sprawie nic się jednak nie wydarzyło. Dopiero kolejna interwencja przyniosła określone efekty. Przyjechali serwisanci, ale zamiast przełożyć oprawę w kierunku ulicy, po prostu ją zdjęli. Wrócili kilka dni później i zamontowali, już prawidłowo, zupełnie nowe urządzenie.

Dociekając przyczyn tak nietypowego zachowania serwisantów, zaczęliśmy mocniej drążyć temat. Jak się okazało, sporna lampa nie była własnością Tauronu, ale lokalnego GS-u, co też potwierdził Mieczysław Szewczyk, szef spółdzielni.

– To była nasza lampa. Sama lampa jest własnością spółdzielni. I ona była podłączona nie do tej linii przesyłowej, tylko była zasilana z naszego budynku – oznajmił, bagatelizując sprawę i próbując jednocześnie nerwowo przekonać redakcję do odpuszczenia tego tematu.

Twierdzenia prezesa skonfrontowaliśmy jednak w urzędzie i spółce TNT.

– Sporna lampa włączała się w tym samym czasie co całe oświetlenie uliczne w gminie. Dysponujemy dokumentacją zdjęciową, na której wyraźnie widać skąd wychodziły kable i gdzie były wpięte. Była to linia zasilająca oświetlenie, a nie ta prowadząca z budynku pawilonu – twierdzi Krzysztof Zyśk z miejscowego urzędu gminy. – To był kluczowy element podjętej przez nas interwencji w Tauronie o przełożenie lampy w stronę pasa drogowego – dodał, informując przy tym, że taki stan trwał latami i okazując wyraźnie zaskoczenie na wieść, że lampa tak naprawdę nie była własnością Tauronu, a lokalnego GS-u.

Pozostaje zadać pytanie, kto pozwolił miejscowej spółdzielni zamontować prywatną lampę na publicznej infrastrukturze, kto płacił za energię i dlaczego była to gmina?

– Lampa powieszona jest na linii skojarzonej. To jest własność Tauron Dystrybucja i nasza, czyli Tauron Nowe Technologie, a płatnikiem i właścicielem umowy eksploatacyjnej w tym miejscu jest gmina, i to gmina płaci za eksploatację. Nie mamy żadnej umowy ze spółdzielnią, przynajmniej w tym miejscu. Na podstacji jest założony licznik i na podstawie zużycia rozliczamy się z gminą – komentuje sprawę Gracjan Respondek, rzecznik TNT. – Z naszych informacji wynika, że oprawa na słupie nr 35 w miejscowości Miedźno ulokowana była w ten sposób od przeszło dwudziestu lat. W latach 90-tych ubiegłego wieku ówczesny Zakład Energetyczny w takiej formie przejął oświetlenie z rąk samorządu – dodaje.

W świetle powyższych ustaleń trudno nie oprzeć się wrażeniu, że Mieczysław Szewczyk mocno rozmija się z prawdą. Kolejne pytanie, ile przez te wszystkie lata gmina zapłaciła za prąd do prywatnej lampy GS-u i kto przed laty na takie działania zezwolił? Do tematu powrócimy.

Newsletter

Koronagorączka w Mykanowie. Wójt apeluje o zaprzestanie hejtu wobec chorych i ich rodzin

Mykanów

Maskpol na krawędzi bankructwa? W sprawie spółki interweniuje były wicepremier i minister obrony

Panki

Będą kosić i stawiać snopki. Starostwo szykuje na sobotę festiwal

Mykanów

Pobiegną w szczytnym celu. Mieszkańcy Garnka chcą pomóc 13-latce wygrać ze śmiertelną chorobą

Kłomnice

Newsletter