fbpx

Poczesna

Justyna Wilk: Mam takie wrażenie, że w gminie Poczesna zapomniano o mieszkańcach

fot. Piotr Biernacki

– Zajęto się robieniem efektu „wow”, rzeczy które mogą przynosić splendor i poklask, a mieszkańcy niejednokrotnie nie mają dostępu do podstawowej infrastruktury. Mam tu na myśli przede wszystkim kanalizację, a w niektórych miejscach do dzisiaj nie ma jeszcze bieżącej wody. Brakuje chodników, są braki w oświetleniu ulicznym, czyli nie jest zapewniona podstawowa infrastruktura i bezpieczeństwo — mówi Justyna Wilk, dyrektor szkoły we Wrzosowej i twórczyni Zespołu Folklorystycznego „Wrzosowianie” i kandydatka na urząd wójta gminy Poczesna.

Pani Justyno ubiega się pani o urząd wójta gminy Poczesna. Proszę coś o sobie powiedzieć. Mieszkańcy świetnie już panią znają, ale na szerokim forum samorządowym dopiero pani debiutuje.

Mam 45 lat, jestem żoną i matką trójki dzieci. Razem z mężem prowadzimy gospodarstwo rolne w Brzezinach. Hodujemy owce, ale w naszym gospodarstwie miejsce znalazło również wiele innych takich zwierząt, którymi nie miał się kto zaopiekować. Od dwudziestu sześciu lat jestem związana z gminą Poczesna. To jest moje miejsce na ziemi. Trafiłam tutaj jako kierownik, założyciel i główny choreograf Zespołu Folklorystycznego „Wrzosowianie”. Ponadto od osiemnastu lat jestem nauczycielem w Szkole Podstawowej we Wrzosowej, a od ośmiu pełnię w niej funkcję dyrektora.

Co panią skłoniło, by ubiegać się o możliwość zarządzania całą gminą?

W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, że odpowiada sobie na pytanie o to, co dla niego jest ważne. Jeżeli przestała mi odpowiadać rzeczywistość, w której pracuję i żyję, to postanowiłam to zmienić. To jest moja motywacja i mam nadzieję, że mój start zakończy się sukcesem, bo potrzeba zmian i świeżości w spojrzeniu na gminę. Jeśli jednak stałoby się inaczej, nie będę miała już dłużej możliwości pracy na stanowisku dyrektora szkoły, jak i szefa zespołu. Będę musiała odejść.

Konkretnie, co chce pani zmienić w gminnej rzeczywistości? Od czego by pani chciała zacząć, jeżeli mieszkańcy powierzą pani stery samorządu?

Tych aspektów jest wiele. Patrząc przede wszystkim z mojego, oświatowego podwórka, co jest przecież kluczem rozwoju młodego pokolenia mieszkańców, to należałoby we wszystkich placówkach oświatowych przeprowadzić gruntowne remonty. Tych pieniędzy na wydatki związane z utrzymaniem szkół nie ma. Walczymy o każde pięć złotych, a interwencje podejmowane były w sytuacjach czasami już naprawdę nadzwyczajnych. Potrzeba także nowych programów, zajęć dodatkowych, które będą rozwijać zainteresowania i talenty dzieci oraz młodzieży. Podniesienie jakości stanu szkół i bazy dydaktycznej to absolutne priorytety. Ponadto w swoim programie mocno akcentuję kwestię scalania gruntów. Jeżeli zaczniemy uzdatniać miejsca do tego, by ludzie mogli pozyskiwać działki, to gmina będzie się rozwijać, będzie przybywać mieszkańców. Podobnie ma się sprawa z przedsiębiorcami, którym dzisiaj gmina nie umożliwia rozwoju w stopniu, w którym powinna.

Polityka gminy poszła w złym kierunku?

Zajęto się robieniem efektu „wow”, rzeczy które mogą przynosić splendor i poklask, a mieszkańcy niejednokrotnie nie mają dostępu do podstawowej infrastruktury. Mam tu na myśli przede wszystkim kanalizację, a w niektórych miejscach do dzisiaj nie ma jeszcze bieżącej wody. Brakuje chodników, są braki w oświetleniu ulicznym, czyli nie jest zapewniona podstawowa infrastruktura i bezpieczeństwo. Imprezami, które promują włodarza, się tego nie zapewni. To też najbardziej podnoszą mieszkańcy na licznych spotkaniach, które organizuję w tej kampanii. Wielokrotnie mówią o problematycznej komunikacji z urzędem, który powinien przecież pełnić funkcję służebną wobec mieszkańców. Gmina to mieszkańcy i oni powinni się czuć zaopiekowani. Stąd też nasz pomysł, aby utworzyć jednostkę, do której można by było zadzwonić w każdej chwili lub zgłosić na platformie online jakieś niepokojące zjawiska. Wówczas osoba po drugiej stronie wysyłałaby grupę interwencyjną, by zdiagnozować i szybko naprawić sytuację. Nie zapominajmy też o ogromnym problemie komunikacyjnym na terenie gminy. Tym również trzeba się natychmiast zająć.

Z tego, co pani mówi, wynika, że gmina zapomniała o mieszkańcach?

Tak. Mam takie wrażenie, że u nas w gminie zapomniano o mieszkańcach. Brakuje ludzi, którzy myślą o tym, jaka jest potrzeba społeczna. Radny współpracuje z władzą, z wójtem, a nie jest głosem mieszkańca. Trzeba więc dopuścić mieszkańców do głosu, wysłuchać, jakie oni mają potrzeby. Stąd też proponuję trzy grupy doradcze rady gminy — Młodzieżową Radę Gminy, Radę Seniora oraz Radę Przedsiębiorców. Mieszkańcy muszą mieć aktywny i ciągły wpływ na rozwój gminy Poczesna.

A co ze stanowiskiem wicewójta?

Ewentualne powołanie kogokolwiek na to stanowisko warto uzależnić od dużego doświadczenia samorządowego takiej osoby. Po to, aby od pierwszych dni pracy mogła działać na rzecz mieszkańców. I nie mówię tutaj o którymkolwiek radnym powiatowym, jak głoszą plotki. Przede wszystkim trzeba najpierw wygrać wybory. Kwestie personalne, to temat na rozmowę za kilka tygodni.

Wróćmy na moment do kwestii kanalizacji. Jaki procent samorządu jest skanalizowany?

To trochę ponad 50 proc. Uważam, że jest to mało. Jeżeli weźmiemy pod uwagę Nową Wieś, Korwinów czy Słowik i te miejscowości, gdzie jest zwarta przecież zabudowa, to jest to po prostu przykre. Bo jak nie ma kanalizacji, to nie ma też odpowiedniej drogi czy chodnika. Co z tego, że są plany budowy dróg, skoro przy robieniu kanalizacji i tak będzie ona popsuta. Dużym problemem jest również to, że obecnie nie ma wybudowanego miejsca zrzutu ścieków. Oczyszczalnia, która jest w gminie, nie jest w stanie już więcej ich przyjąć.

Budowa nowej oczyszczalni i sieci kanalizacji to temat na kilka lat. Plany, projekty, uzgodnienia czy samo pozyskanie środków do prostych nie należą. Są to też inwestycje kosztochłonne.

Tak. Zgadza się, ale te projekty trzeba zlecać. Trzeba je mieć gotowe. Za chwilę zostaną uruchomione środki unijne z Funduszu Spójności, pojawią się pieniądze z KPO, więc jakaś ich część będzie mogła zostać wykorzystana na zadania wodociągowo-kanalizacyjne. Trzeba dobrze zaplanować etapy realizacji, a przede wszystkim szczerze poinformować mieszkańców co, gdzie i kiedy będziemy mogli zrobić, by nadgonić braki w tej podstawowej infrastrukturze. W urzędzie gminy powinna być zatrudniona osoba, która pisze wnioski, poszukuje pieniędzy, a później je rozlicza. Pieniędzy z „Polskiego Ładu”, które spowodowały niebywałą hossę inwestycyjną w polskich samorządach, już raczej nie będzie.

Poczesna jest gminą, która nie ma swojego centrum. Nie ma dominującej miejscowości. Czy to nie jest przeszkodą w integracji społecznej i animacji życia w gminie? Te potrzeby społeczne także są ważne.

Tak, to prawda. Przez to, że nie mamy takiego głównego miejsca centralnego, mieszkańcy niejednokrotnie mają problem ze zrozumieniem tego, że na przykład Dni Gminy Poczesna odbywają się w Hucie Starej B. Myślę, że jasne określenie gospodarzy poszczególnych uroczystości gminnych spowodowałoby, iż każda miejscowość mocno by się angażowała w organizację i przygotowania. Z drugiej strony uważam, że jest potrzeba stworzenia takiego miejsca, które przybrałoby formę targowiska, ale i reprezentacyjnej przestrzeni integrującej wszystkich. Takiej przestrzeni wspólnej, gdzie wszyscy mieszkańcy czuliby, że jest to ich wspólne miejsce. Ponadto należy wzmocnić działalność ośrodka kultury, jak i wielu grup i zespołów działających na terenie gminy. To wspaniali ludzie, którzy kultywują tradycję, ale chcą też się rozwijać, spędzać ze sobą czas i integrować się w swoich pasjach. Nie można też zapominać o licznych klubach sportowych i dzieciach w nich trenujących. Życie społeczne to jeden z najważniejszych przejawów aktywności we wspólnocie gminnej. W tym zakresie trzeba też wzmocnić działalność ochotniczych straży pożarnych, wokół których skupia się istotna część życia każdej z miejscowości.

Właśnie. OSP to istotny element bezpieczeństwa mieszkańców. Jakie ma pani plany na współpracę z jednostkami?

Z OSP jestem blisko związana. Od dwudziestu sześciu lat jestem strażakiem OSP Wrzosowa, które zresztą było założycielem Zespołu Folklorystycznego „Wrzosowianie”. Odznaczono mnie trzema medalami „Za zasługi dla pożarnictwa”. Oczywiście, by była jasność, nie jeżdżę do pożarów, ale przez ten czas dbałam, abyśmy uczestniczyli we wszystkich przeglądach strażackich w całej Polsce, skąd zespół przywoził najwyższe wyróżnienia. Dzięki temu cała gmina stoi wysoko w rankingu jednostek, które udzielają się w Polsce kulturalnie. Strażacy ochotnicy dzisiaj pełnią nie tylko tę podstawową swoją funkcję, czyli dbanie o bezpieczeństwo pożarowe, ale pomagają mieszkańcom w wielu sytuacjach życiowych, udzielając choćby pierwszej pomocy medycznej. Jednostki są doposażone w samochody, ale nie można na tym poprzestać. Trzeba cały czas doposażać strażaków, podnosić ich umiejętności. Trzeba ich przede wszystkim ubezpieczyć, bo dzisiaj ubezpieczenie obejmuje tylko tych, którzy wyjeżdżają na akcje. A co z tymi, którzy zostają na placówce i też świadczą usługi? Należy również rozbudować jednostki. Dzisiaj jest tak, że są samochody, ale nie ma dla nich garaży. OSP pełnią też naprawdę ważną funkcję integracyjną. Wiele osób, i to młodych, jednoczy się wokół jednostek. Dlatego inwestycje w tę infrastrukturę są koniecznością.

Za swoją działalność kulturalną i pracę z zespołem otrzymała pani najwyższe gminne wyróżnienie — Syderyta.

Tak, w 2019 roku, za działalność Zespołu Folklorystycznego „Wrzosowianie”, za szerzenie tradycji i kultury na terenie gminy. Myślę, że na tę nagrodę zapracowałam.

Jednym z istotnych punktów pani programu jest podniesienie standardów opieki zdrowotnej na terenie gminy.

Jest jeden nowy budynek ośrodka zdrowia, jeden po remoncie, kolejny w trakcie remontu, a niestety lekarzy brak. Wiemy, że jest duży deficyt w służbie zdrowia. W Nieradzie, jeden lekarz, fantastyczny człowiek, doktor Lipczak leczy i dorosłych i dzieci, bo jest sam. Mam wrażenie, że ci lekarze, którzy są, zaczną uciekać, bo w ciągu dwóch czy trzech godzin mają przyjąć niejednokrotnie trzydziestu, czy czterdziestu pacjentów. To jest nierealne dla nich, jako lekarzy, ale też odbywa się ze szkodą dla pacjentów. W kilka minut nie da się nikogo zbadać. Ponadto jest kwestia dzieci z niepełnosprawnościami. Takie osoby powinny mieć zapewnioną opiekę przez lekarzy, którzy znają historię choroby, wiedzą jak to dziecko się rozwijało, jak wyglądał proces dojrzewania. Ciągła zmiana lekarza nie wpływa dobrze na tego typu dysfunkcje dziecięce. Priorytetem jest także zorganizowanie rehabilitacji dla osób starszych, ale również pomyślenie o Domu Seniora czy miejscu, gdzie w ciągu dnia osoby starsze mogłyby przebywać, by unikać wykluczenia społecznego. Nie czarujmy się, w starzejącym się społeczeństwie osoby starsze są coraz bardziej wykluczone, nie mają gdzie wyjść i z kim się spotkać. Po prostu zamykają się w domach. A to są mądrzy i cenni ludzie, którzy mają nam jeszcze dużo do zaoferowania.

Pojawiają się w gminie głosy, które zarzucają pani, że działa pod przykrywką, a w rzeczywistości jest pani kandydatką PiS-u. Czy może się pani odnieść do takich twierdzeń?

Myślę, że te plotki, informacje, które są rozpowszechniane na terenie gminy, mają jakiś cel dla tych, którzy to robią. Nie jestem związana z żadną partią polityczną, nigdy też związana nie byłam i nie planuję w przyszłości. Jako dyrektor szkoły i kierownik zespołu współpracuję z wieloma środowiskami. Słuchanie ludzi o różnych poglądach daje mi możliwość spojrzenia na różne aspekty, z szerszej perspektywy. Dzięki temu lepiej rozumiem potrzeby społeczne wszystkich, co przekłada się na moją efektywność w codziennej pracy. A to, że otrzymywałam nagrody w ostatnim roku? Przykre jest, że ktoś myśli, że sobie na takie wyróżnienia nie zapracowałam. We wcześniejszych latach również otrzymywałam nagrody. Dla odmiany Brązowym Krzyżem Zasługi odznaczył mnie ówczesny prezydent Bronisław Komorowski, a więc człowiek z drugiego bieguna politycznego. Znam wiele osób z każdej strony sceny politycznej i wszystkich szanuję, a jakiekolwiek próby przyklejania mnie do różnych ugrupowań to jedynie element toczącej się kampanii wyborczej. Nie zapominajmy, że w polityce udzielają się osoby, które też są mieszkańcami gmin i powiatów, a ich zaangażowanie nie zawsze ma podtekst polityczny, ale zwyczajnie społeczny i ludzki. Jestem społecznikiem, nie politykiem.

Dziękuję za rozmowę.

Newsletter

Koronagorączka w Mykanowie. Wójt apeluje o zaprzestanie hejtu wobec chorych i ich rodzin

Mykanów

Maskpol na krawędzi bankructwa? W sprawie spółki interweniuje były wicepremier i minister obrony

Panki

Będą kosić i stawiać snopki. Starostwo szykuje na sobotę festiwal

Mykanów

Pobiegną w szczytnym celu. Mieszkańcy Garnka chcą pomóc 13-latce wygrać ze śmiertelną chorobą

Kłomnice

Newsletter